Rynek
pełen jest różnego rodzaju podłóg, które występują w setkach różnych
wzorów. Do tego dochodzą jeszcze różne gatunki, klasy, kolory i mamy
tysiące różnych możliwości, z których tylko garstka nadaje się naprawdę na podłogę – dlaczego? Właśnie na to pytanie odpowie nam poniższy artykuł.
Gdzie kupować?
To
zasadnicza sprawa, gdzie zdecydujemy się dokonać zakupu naszej podłogi.
Ryzykujemy bardzo wiele... w końcu nie płacimy 20zł/m2, a dużo, dużo
więcej. Ponadto niektóre wady mogą pozostać w ukryciu i wyjść na jaw
dopiero za rok czy dwa, tak więc ciężko będzie udowodnić montażyście
lub sprzedawcy ich winę.
Najważniejsze to wybrać pewne źródło. Napiszemy teraz gdzie na pewno nie należy kupować podłóg z drewna.
Pierwsze
to markety, które nie posiadają odpowiednich warunków do składowania
drewna (za niska temperatura i nieodpowiednia wilgotność mogą
doprowadzić do odkształceń drewna po montażu, kiedy drewno zacznie
schnąć może nastąpić tzw. łódkowanie deszczułek lub ich
wykrawędziowanie). Ponadto markety bardzo często handlują towarem
niskiej jakości z Korei bądź Chin. Podłogi takie bardzo często nie
spełniają polskich norm dotyczących klasyfikacji materiału, przez co
płacimy za podłogę w I klasie a otrzymujemy coś pomiędzy II a III.
Podłogi takie często są wykańczane lakierami, nie dopuszczonymi do
obrotu na terenie Unii Europejskiej z powodu o wiele za wysokiej
zawartości składników niebezpiecznych dla zdrowia, np. u małych dzieci,
które nie posiadają jeszcze w pełni wykształconej odporności – mogą
powodować alergie, astmę a nawet choroby nowotworowe.
Następnym
miejscem, w którym nie należy dokonywać zakupu to małe
przedsiębiorstwa, tartaki itp., które na niewielką skalę wytwarzają
parkiety. Kuszą oni niższymi cenami niż u większych producentów, ażeby
sprzedać zrobią wszystko – będą oszukiwać na jakości (jako I klasę będą
sprzedawać mix I i II lub zwyczajnie II) a kiedy odniesiemy się do norm
polskich, które wyraźnie stanowią jak powinien wyglądać ten produkt,
stwierdzą że oni mają własną klasyfikację (co jest nielegalne), albo
nie będziemy w stanie tego określić bo dopiero po otwarciu paczek,
przed montażem okaże się ile parkiet jest wart. Drugi problem -bardzo
ważny – to brak termozgrzewalnych foliowych opakowań, bez nich drewno
szybko nasiąka wilgocią z powietrza i tak jak w przypadku towaru z
marketu nie nadaję się do układania lub później powykręca się na
podłodze. Małe zakłady nie posiadają również profesjonalnych suszarni,
przez co podłogi nie są odpowiednio wysuszone, na powierzchni desek
występuje sinizna i ślady po robakach żerujących w drewnie. Należy być
bardzo czujnym bo sprzedawca powie, że jedna deska z takimi śladami nic
nie znaczy a prawda jest taka, że nawet w zdrowo wyglądającym drewnie
mogą gnieździć się robaki a zobaczymy je dopiero jak osiągną dojrzałość
i przegryzą się na powierzchnię parkietu robiąc z naszej podłogi sito.
Ostatni argument to oferowany przez takie zakłady zakup „na lewo” bez
faktury vat. Jest to na pierwszy rzut oka bardzo kusząca propozycja i
pomijając to, że nielegalna to bardzo niekorzystna dla klienta,
ponieważ brak dokumentu to brak gwarancji a kupując towar tak wątpliwej
jakości jest to – jak zwykle się okazuje – samobój.
Co w takim razie nam zostaje?
Oczywiście
punkty sprzedaży, specjalizujące się w handlu tylko i wyłącznie
drewnianymi podłogami. Jest to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie, ale
oczywiście nadal należy być czujnym. Pierwsza sprawa to wykwalifikowana
obsługa – jeżeli sprzedawca daje do zrozumienia swoim zachowaniem, że
nie jest pewny tego co mówi – zabierajmy nogi za pas. Jeżeli trafimy
już do punktu z miłą i profesjonalną obsługą, korzyści jest mnóstwo i
tak np.
-
otrzymamy
ofertę każdego rodzaju podłóg i dowiemy się jakie są wady i zalety
każdej z nich oraz co najbardziej odpowiada naszym potrzebom.
-
w
takich punktach sprzedawca ma dużo więcej czasu dla klienta, mamy więc
bezpłatną poradę, pomiar wilgotności i zdecydowanie większy wybór
podłóg lepszej jakości.
Jak
widać z powyższego tekstu, oszczędność w momencie zakupu szybko wróci
do nas i uderzy po kieszeni albo co gorsza szkody będące następstwem
naszej pochopnej decyzją sprawią, że podłoga będzie nadawać się do
zerwania i to nie tylko za sprawą materiału...
Sam „parkieciarz” to również powód do obaw.
Przede
wszystkim
najlepiej wyeliminować tych, którzy wyceniają swoją pracę
zbyt tanio! Jaka płaca taka praca. Źle nakładany klej, niewłaściwe
klinowanie pod ścianami (np. pianką!), niedbałe wykańczanie krawędzi,
poszarpane klepki przy docinaniu nie ostrą piłą, nie dokładnie
zeszlifowany parkiet z powodu rozregulowanej niskiej klasy maszyny lub
zwyczajnie z powodu braku umiejętności, zacieki na lakierze, itd. Nie
należy również sugerować się wiekiem parkieciarza to, że mówi że robi
już 40 lat wcale nie musi świadczyć na jego korzyść. Niestety tutaj
trzeba być trochę psychologiem... Przykładowo, kiedy parkieciarz
opowiada jakim to jest mistrzem a posługuje się sprzętem z przed 20 lat
to już powinno nam dać poważnie do myślenia. Jeżeli w dodatku bierze
30-35zł/m2 kompletnej obróbki (układanie, cyklinowanie, lakierowanie)
to daje dużo do myślenia. Koszt utrzymania maszyn we wzorowym
stanie, zakupu papierów i innych akcesoriów parkieciarskich i opłacenie
pomocnika to już blisko 30zł w przeliczeniu na m2 a gdzie jego
wynagrodzenie? I tu proszę się dobrze trzymać krzesła... Nigdy nie mamy
pewności że materiał oferowany przez takiego parkieciarza jest tym za
którego płacimy.
A
już na sam koniec kilka spraw, które musimy wiedzieć dokonując wyboru
podłogi, która ma nam posłużyć naście czy nawet dziesiąt lat:
-
Wilgotność drewna zawsze musi zawierać się w przedziale 7-11% i pod żądnym pozorem nie może być mniej ani więcej!
-
Wilgotność
wylewki cementowej należy mierzyć przed montażem podłogi za pomocą
pomiaru CM, to jedyny profesjonalny pomiar (uznawany przez prawo
polskie). Kieszonkowe mierniki podają tylko orientacyjny współczynnik
wilgotności wylewki.
-
Brak
opakowań z folii termokurczliwej zupełnie deklasuje podłogę, która może
jedynie posłużyć jako opał do kominka. Efektem nie przestrzegania tego
punktu będą krzywe klepki (wada ujawnia się dopiero po ułożeniu a w
przypadku dużych gabarytów desek, najczęściej widoczna jest od razu
przy zakupie).